Ja to Ja

Musze sobie to powtarzać, bo czasami sama siebie nie poznaję :)
Wiele osób zaczyna pisać bloga pod wpływem jakiegoś impulsu. Ale dla mnie ten impuls to nie było przekroczenie magicznej "trzydziestki", ani urodzenie dziecka, ani zalegalizowanie ponad dziesięcioletniego związku... Nie, nie, nic z tych standardowych i pospolitych rzeczy :).
Tym impulsem był ból brzucha mojego męża ...
Zaciekawieni?

Osoby występujące:
Ja
- występująca w roli Matki, Żony i Kochanki w jednym, Córki oraz Synowej
Mąż - w końcu na legalu
Dziecko - Mały człowieczek płci tak zwanej pięknej, potrafiące wprowadzić nas jednocześnie w stan euforii, jak i załamania nerwowego.
Kreska - kotowaty członek stada

Kreska daje oznaki miłości

Otworzyliśmy cichutko i powoli drzwi do pustego mieszkania teściów. Kreska spała na podusi umoszczonej w fotelu. Na nasze „Cześć Kiciu!” podniosła łepek, otworzyła jedno oko, potem drugie, te oczy zaczęły się robić coraz większe i większe i widać w nich było to pytanie: „Wróciliście po mnie? Nie zostawiliście mnie tutaj na zawsze?”

„Oczywiście, że nie Kiciaku” odpowiedzieliśmy z Lubym zgodnie. Kreska wstała jeszcze niepewnie, troszkę zaspana, w jej oczkach nadal błyszczały ogniki szczęścia i miłości, podniosła jedną łapkę, zrobiła kroczek, „Przywitam się” – myśli. Zrobiła drugi kroczek w naszą stronę, „Przytulę się do Pańci i Pańcia, pomruczę”. Zrobiła kolejny kroczek już prawie truchtem… „A nie, zapomniałam, że jestem kotem i powinnam pokazywać wszystkim, jak bardzo mam ich w dupie…” i skubana skręciła na kanapę, udając że my ją nie interesujemy i zaczęła myć sobie łapkę…

Oczywiście było już dla niej za późno, bo stęskniona Pańcia już brała kotka na ręce, już myziała po uszkach i brzuszku, już całowała w czółko i szeptała czułe słówka. Pańć też do kota wystartował, więc Kreska łaskawie przyjęła te pieszczoty, nawet troszkę mrucząc, „No niech mają te człowieki, niech mają, chociaż za te dwa tygodnie nieobecności, to prawie nie wybaczam….”

I wiecie, tyle lat z Kotełem żyję, a Mój Kot taki standardowo kotowy jest olewacki-wszystko-w-dupacki, a nawet przez chwilę mi się wydawało, że Kreska sama do mnie przybiegnie. Aj głupia, ja głupia…

Ale Ci, co znają koty, wiedzą po powyższym opisie, jak bardzo Kot mnie kocha :D

Print Friendly

2c komentarze/y do Kreska daje oznaki miłości

  • Lubię koty, ale osobiście wolę, gdy na powitanie jestem niemal powalana na ziemię i zalizana do granic możliwości :D

  • Nie potrafię ocenić, bo znam tylko kota sąsiada.
    Przestałem go gonić, gdy zaczął zostawiać myszy na wycieraczce. Od tego czasu wolno mu posiedzieć na murku lub parapecie, a zdarza się też, że kładzie się na plecach tylko po to, żebym drapał go po brzuchu.

Odpowiedz

  

  

  

Możesz użyć tych znaczników HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>